Trafiło nam się kilka dni zaległego urlopu. W marcu jak w garncu…pewnie liczyliśmy na lepszą pogodę.
Jedziemy do Berlina PolskimBusem ,nieistniejącym już przewoźnikiem, który wówczas był bardzo popularny i tani. Na Dworcu ZOB byliśmy nad ranem. Do lokalu mieliśmy parę kroków. Trochę pokimaliśmy i czas zdobywać Berlin.
Berlin… Obecnie stolica Niemiec…baardzo dawno temu obszar zamieszkany przez Słowian a raczej plemienia Sprewian , Hawelan od nazw rzek.

Niejaki Jaksa z Kopanicy był tam księciem. Księstwo Kopanickie było lennem Bolesława Krzywoustego. Przyznaje bez bicia , tej najdawniejszej części Berlina -Kopenick (Kopanica) nie odwiedziłem.Od 1920 roku Kopenick znalazł się w granicach Berlina.Zdjęcie z wikipedii.

Piękne słowiańskie czasy się skończyły się około 1200 roku. Gród zdobyli Wettynowie. Przedstawiciele tej dynastii to min. August II Mocny czy August III Sas niezbyt dobrze zapisani w polskiej historii.
Król Polski Jan III Sobieski odwiedził Berlin w pierwszej połowie XVII wieku i zobaczył taki widok.

My tymczasem na dzień dobry jedziemy z naszej stacji Charlotte na Alexanderplatz.


Kasia spogląda na wieżę telewizyjną, wzniesioną w 1969 roku przez władze wschodnich socjalistycznych Niemiec. Do dzisiaj , jest to najwyższy budynek w całych zjednoczonych Niemiec , wysoki na 368 metrów.

Alexanderplatz 1969-70 rok. Wtedy w granicach Niemieckiej Reubliki Demokratycznej.




Zerkając na Google Earth zauważyłem że obecnie dobudowano brakujący tor tramwajowy 🙂

Wracamy do 2014 roku.

Idziemy ulicą Karla Liebknechta.

„Czerwony Ratusz” przetrwał jako tako II wojnę światową. Według różnych szacunków przynajmniej 1/3 budynków przedwojennego Berlina zniknęło bezpowrotnie. Natomiast 70 procent budynków została uszkodzona. Obecnie w Berlinie mamy totalny misz-masz architektoniczny.

Katedra nad Szprewą.



Budynek Altes Museum na Wyspie Muzealnej. Wzniesiony w latach 1825-30. Jego koleje losu na przestrzeni 200 lat…
1832 rok

1900 rok

1936 rok

1945 rok


1950 rok

2014 rok. Nasza wizyta.



Ulica Liebknechta przechodzi w Unter den Linden Strasse.
Wówczas trwały tam pewne prace remontowe.


Google Earth pokazał fotkę po remoncie.

Pomnik Fryderyka II Wielkiego króla Prus. Główny architekt pierwszego rozbioru Rzeczypospolitej razem z carycą Katarzyną II w 1772 roku. Mówiąc poprawnie politycznie nie był to przyjaciel Polaków.

I rozbiór Rzeczypospolitej okiem AI 🙂

Zostawmy „Starego Fryca (Altes Fritz)” jak nazywali go rodacy ,gdy już był stary i zgorzkniały.My idziemy w kierunku Bramy Brandenburskiej.

Gdyby cofnąć czas o 40 lat, byłbym we wschodnich socjalistycznych Niemczech i patrząc na bramę widziałbym „kawałek kapitalizmu Europy Zachodniej” 🙂

1945 rok.



Przez kilka dziesięcioleci była była to „brama do świata zachodniego” Turyści z NRD…można powiedzieć nie mieli pełnego dostępu 🙂 Sama brama była w enerdowie.



Muslimki to nie wiadomo czy fotkują się na tle Bramy Branderburskiej czy fury. 🙂

Widok na wschodnią część Berlina w 1945 roku.Można powiedzieć, szliśmy od góry w dół.

Widok na Bramę Brandenburską z ówczesnego Berlina Zachodniego.

1988 rok po lewej Niemiecka Republika Demokratyczna po prawej Republika Federalna Niemiec. Pewnie mało kto pamięta.

Krzyże pamiątkowe. Hołd dla ludzi , którzy próbę przekroczenia Muru Berlińskiego przypłacili życiem.

Cześć ich pamięci. Tuż za Bramą , budynek Reichstagu.

Reichstag – Budynek dawnego parlamentu Rzeszy Niemieckiej czy Republiki Weimarskiej .Pożar Reichstagu w 1933 roku (prawdopodobnie podpalonego przez komunistów przed wyborami) utorował drogę Hitlerowi do rozprawy z komunistami a przy okazji z wszelką opozycją oraz przejęcia pełnej władzy przez NSDAP. Płonął w 1945 roku zdobyty przez Sowietów. Obecnie obradują tutaj niemieccy parlamentarzyści tylko już nie w Reichstagu ale w Bundestagu.



Reichstag 1945 rok

Reichstag obecnie i w 1945 roku.


Pustawo w Bundestagu. Swoją drogą fajna była ta linia metra licząca 3 stacje. Maszynista znacznie więcej się nachodził zmieniając kierunek jazdy niż najeździł Obecnie już jej nie ma. Została włączona w 2020 roku do linii U5.


Potsdamerplatz czyli Plac Poczdamski.Zmieniał się na przestrzeni dziejów tak bardzo ,że w filmie „Niebo nad Berlinem” z 1987 roku turysta go szukał…i nie mógł znaleźć. Wszędzie były tylko chwasty i gruz.
1932 rok

1945 rok

Lata 70-80 te.Pustynia.



Widok na Promenade Gabriele Tegrit. Nieopodal znajdował się mur .


Widok z drugiej strony muru…



Trochę marcem powiało…




Fragmenty Muru Berlińskiego

Fotki z obecnego Placu Poczdamskiego.




Potsdamer Strasse. Fotki podkolorowane przez AI.


XIX -wieczny ewangelicki kościół Świętego Mateusza.














Legendarny dawny checkpoint Charlie.




Po prawej Kościół Pamięci Cesarza Wilhelma I.


Cesarz Wilhelm I spogląda na kościół nazwany jego imieniem.



Brama Słoni .Berlińskie ZOO.


Duże dziecko i małe dziecko.






Kolejny spacerro. Sery sprzedawała Polka, bardzo dobrze wypowiadała się o szefie Turku z tego co pamiętam.







Gwiazdeczka na tle tego całego bałaganu budowlanego.:)







Zamek Charlottenburg. Smutna pogoda…smutne zdjęcia.




Ponura pogoda , ponury spacer w naszej „dzielni” hehe



Trochę to był szok…Na mojej klatce schodowej od ponad 20 lat nie ma żadnych nazwisk a tutaj taka rozpusta.

Pewnie jakiś nasz rodak .Ten wzrok przyciąga. 10 lat temu ,kiedy byliśmy to raczej była rzadkość. Obecnie szacunki podają , od 2 do 5 tysięcy bezdomnych Polaków pomieszkuje w Berlinie(co stanowi 30-50 procent wszystkich „bezdomnych”.)


Zajezdnia metra.

Stadion Olimpijski , na którym mecze piłkarskie cały czas gra Hertha Berlin i jest na nim rozgrywany co roku finałowy mecz o Puchar Niemiec. Tak naprawdę skansen zbudowany na Igrzyska Olimpijskie w 1936 roku. Wstęp do tego żyjącego na świeżym powietrzu muzeum w 2014 roku kosztował 15 czy 20 ojro. Podziękowałem z uśmiechem.


Jakiś miły skośnooki zaoferował się zrobić focie.



Na koniec pobytu wycieczka na stadion Dynamo Berlin (Dawno temu czołowy klub piłkarski a nawet mistrz NRD( czyli wschodnich Niemiec) Grający od lat na czwartym poziomie rozgrywkowym w zjednoczonych Niemczech, ale znany przede wszystkim z wiernych „kibiców”. Może dzięki nim przetrwał do dziś.





To nasze lokum niby w dawnym Berlinie Zachodnim…ale tak naprawdę czuć było Berlin Wschodni.


Ważne , że kasa się zgadzała no …i browar się zgadzał.

Auf Wiedersehen
Dodaj komentarz